Przejdź do głównej zawartości

Groźny pożar na Rynku Głównym


Ostatnio przeglądając zbiory Narodowego Archiwum Cyfrowego, trafiłam na ciekawe zdjęcia pożaru na Rynku Głównym. Wyszukiwarka nie pomogła mi za bardzo w dostarczeniu bardziej szczegółowych informacji, dopiero "Ilustrowany Kurier Codzienny" przyszedł z pomocą, wyjaśniając, co spłonęło, jakie były straty i ile trwała akcja gaśnicza.

26 sierpnia 1933 r. na Rynku Głównym zebrał się tłum gapiów. Była ładna, sierpniowa sobota, kiedy około godziny 14.00 kilka osób zauważyło w okienkach piwnicznych kamienicy przy ul. Siennej kłęby dymu. 

Nagłówek w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym" z 1933 r.

W pomieszczeniu znajdowała się fabryka Kleina, w której produkowano środki do czyszczenia metali. Ogniem zajęły się drewniane półki. Na miejsce przyjechały trzy wozy straży pożarnej, jednak dostęp do siedliska ognia był bardzo utrudniony – lochy piwniczne ciągnące się aż do Placu Mariackiego, stanowiły dla strażaków dość skomplikowany teren.

Kłęby dymu na ulicy Siennej.
Po znalezieniu właściwego korytarza, strażacy zorientowali się, że dostęp do wnętrza jest uniemożliwiony ze względu na żar i gryzący dym. Nie pomogło również założenie masek gazowych i aparatów tlenowych. Ponieważ dostęp do centrum ognia był utrudniony, zdecydowano się wybić okienka, znajdujące się przy chodniku od strony Rynku Głównego. 


Akcja gaszenia pożaru w 1933 r.

Przez otwór zsunięto drabinę i przystąpiono do akcji gaśniczej, która trwała około 2 godzin. Straty oszacowano na 1 500 zł, choć mogły być one dużo wyższe, ponieważ wokoło znajdowały się składy innych firm. Przyczyny pożaru nie były znane, wiadomo tylko, że ogień wybuchł jednocześnie w 3 miejscach.


Miejsce pożaru dzisiaj (fot. mat. własne).
Źródła:
Tekst powstał na podstawie artykułu w "Ilustrowanym Kurierze Codziennym" z 26 sierpnia 1933 r.

W ostatnim miesiącu na blogu niewiele się działo ze względu na dość dużo moich obowiązków. Bardzo dziękuję za wszystkie miłe słowa, które w tym czasie otrzymałam oraz za to, że zmobilizowaliście mnie do powrotu :)

Popularne posty z tego bloga

Nóż wiszący w Sukiennicach

Kraków ma w sobie pamięć książek przykurzonych historią. Dzisiaj zetrzemy kurz z jednej z krakowskich legend, której nikłe echo można nadal usłyszeć (czy też dostrzec) w bocznym przejściu Sukiennic. Jeśli jesteście na Rynku, a spieszycie się na przystanek pod Bagatelą, albo wręcz odwrotnie – z ulicy Szewskiej chcecie dotrzeć pod Empik, żeby skrócić sobie drogę, przechodzicie zazwyczaj środkowym przejściem w Sukiennicach. Podnieście głowę do góry, a po prawej stronie w pierwszym przejściu (idąc od Empiku) zobaczycie przywieszony do sufitu żelazny nóż.

Skąd się tu wziął? Są trzy wytłumaczenia. Pierwsze, niezbyt emocjonujące, mówi o tym, że nóż był prawdopodobnie szpachlą, którą w urzędowej miarce wyrównywano towary sypkie np. kaszę lub mąkę.(5) Druga historia, nieco ciekawsza, łączy się ze znaną legendą o dwóch braciach budujących kościół Mariacki. Legenda mówi, że za czasów panowania Bolesława Wstydliwego (1243 – 1279 r.) postanowiono do korpusu kościoła dobudować dwie wieże. Mieli z…

Widok na Kraków z innej perspektywy

Kraków pojawiał się w wielu filmowych produkcjach. Wystarczy wspomnieć przykładowo Boże skrawki, do których robiono zdjęcia na krakowskim Zakrzówku, Anioła w Krakowie czy Listę Schindlera. Dzisiaj chciałabym pokazać, gdzie warto się wybrać, żeby zobaczyć Kraków z nieco innej perspektywy. Osobom, które widziały film Vinci, na pewno to miejsce wyda się znajome. Chodzi o balkon przylegający do mieszkania głównego bohatera Szerszenia, w którego wcielił się Borys Szyc.


Nie wiem, na ile to miejsce jest znane, ale stwierdziłam, że być może nie wszyscy o nim słyszeli. Balkon, z którego rozciąga się malownicza panorama na Kraków jest tak naprawdę tarasem restauracji U Romana, która znajduje się przy ul. Św. Tomasza 43. Restauracja mieści się w budynku Akademii Muzycznej i można do niej wejść w dowolnym dniu tygodnia. Taras czynny jest od poniedziałku do piątku od godz. 9-17, a osoby zapracowane mogą odwiedzić to miejsce w sobotę od godz. 9-15. Po wejściu do środka, należy wjechać windą na ost…

Krótka historia kości smoka wawelskiego

Ostatnio wszystkie media wieszczą apokalipsę. Ludzie drżą przed czarnym papieżem, a u Rosjan od uderzenia meteorytu zadrżała ziemia. Skoro wszyscy przewidują koniec świata, warto sprawdzić, jak ma się krakowski symbol, który też może mieć wpływ na wcześniejsze nadejście Sądu Ostatecznego. W tym celu należy udać się na Wawel.
Przy zachodnim wejściu do katedry wawelskiej wiszą kości, przez niektórych uznawane za szczątki smoka wawelskiego. Istnieje także legenda, mówiąca o tym, że kiedy kości spadną z łańcucha, nastąpi koniec świata. Można powiedzieć, że konserwator ma większą władzę niż historyczni rezydenci Wawelu. Kości wiszą tutaj od wczesnego średniowiecza (materiały źródłowe milczą na temat dokładnej daty).(1) Zostały najprawdopodobniej znalezione w Wiśle, obmyte z piachu i zawieszone jako talizman odstraszający siły nieczyste. Zgodnie ze średniowiecznymi przesądami miały chronić sferę sacrum wokół kościoła oraz odstraszać zło.



Uczeni, którzy żyli kilka wieków przed nami, nie def…